SZANSA DANA NEPALOWI – CZYLI ARTYKUŁ O PROJEKCIE I IDEI ZA KTÓRĄ PODĄŻAMY

Szansa dla Nepalu

Każdego roku wracając z Nepalu, spotykam się z pytaniem, co zrobiło na mnie największe wrażenie. Paradoksalnie nie są to kucane ubikacje, krowy swobodnie spacerujące się po ulicach, pająki wielkości dłoni, tłumy żebraków czepiających się rękawów, odurzający zapach przypraw i kadzideł, potrawy doprawiane dużą ilością chilli czy całkowicie odmienna często także i niezrozumiała kultura.

W zasadzie z każdą kolejną podróżą czuje się tam, coraz bardziej jak u siebie w domu. Jednak, mimo iż odwiedziłem ten region już czterokrotnie, jedna rzecz, niezmiennie, robi na mnie oszałamiające wrażenie. To moment, gdy po dwóch miesiącach wyrzeczeń i trudów podróży, wreszcie ląduję na warszawskim Okęciu, przejeżdżam na dworzec Warszawa Centralna i idę do pobliskiego supermarketu kupić coś z typowo polskich przysmaków. Wchodzę do środka i oniemiały zatrzymuję się na wprost szeregu regałów zastawionych od podłogi aż po sufit tysiącami przeróżnych produktów. Dziesiątki rodzajów idealnie czystych i kształtnych owoców i warzyw, rozmaitych jogurtów, serów, pieczywa, wędlin, a nawet egzotycznych delikatesów z najdalszych zakątków świata, kuszących swoim smakiem i atrakcyjnymi opakowaniami. Coś czego zazwyczaj się nie zauważamy, nad czym się nie zastanawiamy, teraz staje się jasne niczym blask słońca. Ten krótki, efemeryczny moment, jest swoistą małą nirwaną. Ulotnym przebłyskiem zrozumienia, czym tak naprawdę różni się życie przeciętnego obywatela Polski od życia przeciętnego obywatela kraju jakim jest Nepal. Warto tą chwilę dobrze zachować w swojej pamięci, by nie zapomnieć jak wyjątkowe możliwości mamy tylko dlatego, że urodziliśmy się w takiej a nie innej części świata…

Wiadomości Akademickie, nr 64, grudzień 2016

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *