AUTOSTRADĄ PRZEZ HIMALAJE

Szansa dla Nepalu

Nareszcie, po wielu dniach błądzenia od sklepu do sklepu po całym Kathmandu, nadszedł ten wyczekiwany moment. Wszyscy wstaliśmy przed świtem aby wspólnymi siłami zapakować zakupione rzeczy na ciężarówkę. Część z nich znajdowała się w naszym hotelu, część w magazynie, który udostępniła nam jedna ze szkół, a meble czekały na zapleczu jednego ze sklepów. Dopinamy paski, przykrywamy cały ładunek plandeką aby nam nie zmókł, jeszcze tylko przerwa na tankowanie z dystrybutora na korbkę i ruszyliśmy do Piskaru.

Mimo, że każda główna droga w Nepalu nazywa się highway, to nie mają one zbyt wiele wspólnego z tymi szerokimi i prostymi autostradami jakie my znamy. Każdy wyjazd jest wyprawą, w czasie której może zdarzyć się wiele nieprzewidzianych sytuacji. Osuwiska są bardzo częstymi przyczynami zniszczeń w infrastrukturze drogowej, szczególnie w porze monsunowej. Po czasie highway zamienił się na drogę lokalną, którą moglibyśmy spokojnie zaklasyfikować jako górski szlak. Umiejętności nepalskich kierowców zadziwiają  ale nie mniejsze wrażenie robi wytrzymałość samochodów, które muszą na co dzień zmagać z tak trudnym terenem.

Wreszcie udało się i tuż przed zachodem słońca dojechaliśmy do wsi Piskar. Było to nie lada wyczynem, gdyż tak naprawdę nikt nie wiedział czy uda się tego dokonać w ciągu jednego dnia. Mieliśmy szczęście z 2 powodów. Po pierwsze droga była przejezdna na całej jej długości, co w porze monsunowej nie oczywiste. Po drugie dzień w którym transportowaliśmy to wyposażenie był jedynym dniem w ciągu co najmniej ostatniego tygodnia, kiedy nie padał deszcz. Jazda po mokrych skałach nad urwiskiem była by zbyt niebezpieczna. W tej sytuacji trzeba by przespać się w szoferce samochodu i ruszyć w dalszą drogę następnego dnia rano. Ciężki dzień został nagrodzony pięknym zachodem słońca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *